poniedziałek, 6 kwietnia 2015

4. Pomoc

Proszę skomentuj <3

Po usłyszeniu tej wiadomości, wyszłam z jej gabinetu, to okropne, że będziemy musieli zamknąć naszą placówkę, przecież to dzieci nie będą miały gdzie mieszkać, oczywiście jest możliwość przeniesienia ich do innych domów dziecka, ale chyba zżyły się ze sobą tak mocno, jak i ja.
-Coś się stało?- spytał Niall, kiedy weszłam do kuchni, zauważyłam, że Tommy'ego już nie było.
-Chcą zamknąć nasz dom dziecka... Nie ma pieniędzy na wyżywienie dzieci i utrzymanie ich, a kolejnej pożyczki nie dostaniemy- odpowiedziałam, chowając twarz w dłoniach. Byłam w tym momencie na skraju załamania, nie dość, że prawdopodobnie stracę pracę, to już nigdy się nie spotkam z tymi maluchami...
*Niall*
Widziałem, że była smutna, nie czekałem dłużej i przytuliłem ją do siebie, dawno nie miałem jej tak blisko siebie... I pomyśleć, że gdyby Holly nie wrobiłaby mnie w ciążę kilka miesięcy temu, prawdopodobnie mógłbym być blisko mojej Em zawsze. Całować ją, prawić komplementy, przytulać, spać i mówić jak bardzo jest piękna, oraz jak bardzo ją kocham. Bo kocham, całym sercem.
-Shh wszystko będzie dobrze- pocałowałem ją w głowę -Pomogę wam- szepnąłem, a ona popatrzyła na mnie pytającym wzrokiem
-Jak?- spytała
-Jeżeli chcesz, to możemy dziś wieczorem usiąść i przeglądnąć dokumenty, na pewno możecie jakoś sobie poradzić z tym- wytłumaczyłem. Co prawda, za dobrze nie znam się na tych "rzeczach", ale coś tam wiem ze względu na to, że mój tata ma firmę, a kiedyś także miał problemy, wtedy razem z mamą przeglądali dokumenty, aż w końcu udało im się zlikwidować problem. Ale nie chodziło tylko o to żeby pomóc placówce, chciałem być jak najbliżej Emily.
-Naprawdę mógłbyś?- na odpowiedź tylko się uśmiechnąłem i pokiwałem głową, a dziewczyna mocno mnie przytuliła.
-Niall, zaraz się zbieramy- do pomieszczenia wszedł jeden z moich kolegów z drużyny, pokiwałem tylko głową. Chłopak uśmiechnął się, kiedy zobaczył, że przytulam Em, on nie wiedział kim dla mnie jest, a znając życie i jego to pewnie myśli, że to moja dziewczyna. Hm chciałbym... Emily lekko speszona odsunęła się ode mnie, a on wyszedł z kuchni.
-Więc... Cóż... Um, jeżeli możesz to bądź dziś u mnie o 20 w domu, chłopcy mają koncert w Bromley, więc nikt nie będzie nam przeszkadzał- przez cały czas nie patrzyła na mnie, tylko na swoje stopy, a policzki były lekko zaróżowione, to było urocze. Miałem ochotę ją pocałować, marzyłem o tym... Ale nie mogę tego zrobić.
*Emily*
To na prawdę miłe, że Niall chce mi pomóc, to znaczy chce pomóc domu dziecka, ale i tak w głębi duszy będę sobie myślała, że chce pomóc mnie... Stęskniłam się za przytulaniem go, w tej chwili marzyłam tylko żeby go pocałować... Ale przecież on myśli, że Michael jest moim chłopakiem, a po za tym on ma dziewczynę... Melisse... Może są razem szczęśliwi? Planują wspólne życie i tak dalej... Co jeżeli on już nie kocha mnie tak jak ja jego... Co jeżeli zapomniał? Te pytania nie mogły opuścić mojej głowy... Muszę się do niego zbliżyć, chcę być jak najbliżej jego, ale co jeżeli on tego nie chce?
-Emily słuchasz mnie?- spytała dyrektorka domu dziecka, prawdopodobnie zawiesiłam się na chwilę
-Um, tak przepraszam, zamyśliłam się- mruknęłam
-Mówiłam, że patrzyłam na te papiery, ale nie znalazłam w nich nic, co mogłoby nam pomóc- powiedziała, wyciągając segregatory.
-Wiem, ale może jednak uda się coś znaleźć- spakowałam wspomniane segregatory do torby, następnie pożegnałam się z moją szefową i wyszłam z jej biura.
*~*
Po raz setny poprawiałam swoje włosy, były zdecydowanie za długie, w najbliższym czasie mam zamiar je ściąć. Niall za chwile powinien się pojawić, a ja coraz bardziej się denerwowałam. Kilka razy poprawiałam moją białą koszulę i zastanawiałam się, czy zostawić ją lekko rozpiętą czy zapiąć do końca. Kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, ostatecznie postanowiłam zostawić dwa rozpięte guziki na górze koszuli. Poprawiłam włosy i otworzyłam drzwi, szeroko się przy tym uśmiechając.
-Hej, cieszę się, że przyszedłeś- wpuściłam chłopaka do środka.
-Pomyślałem, że z winem będzie się nam lepiej pracowało- wzięłam od niego szklaną butelkę czerwonego wina i zaprowadziłam go do salonu. Z szafki wyciągnęłam dwa kieliszki, podczas gdy on otwierał wino. -Oby udało nam się pomóc znaleźć rozwiązanie- zaśmiał się chłopak, stuknęliśmy się kieliszkami, upiliśmy łyka i usiedliśmy na kanapie, by móc zacząć zająć się dokumentami. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, to dziwne bo nikogo po za Niallem się nie spodziewałam. Kiedy chciałam wstać, by pójść otworzyć, blondyn kazał mi zostać, a sam pobiegł do drzwi.
*Niall*
Otworzyłem drzwi, kiedy zobaczyłem mojego tatę, szeroko się uśmiechnąłem i przywitałem się uściskiem.
-Cieszę się, że udało ci się przyjechać- powiesiłem jego kurtkę na wieszaku i zaprowadziłem go do salonu, gdzie siedziała po turecku Em, w jednej ręce kręciła kieliszkiem z winem, natomiast drugą ręką trzymała dokumenty, kiedy nas zauważyła, szybko odłożyła wszystko.
-Dzień dobry- uśmiechnęła się -Co pan tutaj robi?- pocałowali się w policzki na przywitanie, ej to nie fair... Mnie tak nie całuje, jestem zazdrosny.
-Niall do mnie dzwonił, że potrzebujecie pomocy w sprawie domu dziecka i jakichś papierów, więc wsiadłem w pierwszy samolot i tak oto jestem- mężczyzna uśmiechnął się i położył swoją czarną teczkę na stole, wyciągnął z niej swoje okulary, notatnik i jakiś długopis, następnie usiadł na kanapie i spojrzał na pierwsze dokumenty. Nagle Emily pociągnęła mnie do kuchni i przytuliła.
-Nie mogę uwierzyć, że sprowadziłeś tu swojego tatę żeby mi pomóc- pisnęła uradowana
-Dla ciebie wszystko księżniczko- uśmiechnąłem się -Nie sądzisz, że należy mi się coś?- zaśmiałem się.
-Mogę cię zabrać do KFC- wyszczerzyła się
-Cóż, kuszące. Ale chciałbym coś innego- lekko odwróciłem głowę i pokazałem palcem na mój policzek, dziewczyna westchnęła i zbliżyła się, ale ja w tym samym czasie odwróciłem głowę przez co jej usta połączyły się z moimi. W moim brzuchu zgromadziły się miliony motyli, tęskniłem za tym uczuciem. Na początku Em była trochę zdziwiona, ale kiedy zacząłem pogłębiać pocałunek, jej ręce powędrowały na mój kark. Podniosłem ją i usadziłem na blacie, nadal całując, niestety przerwał nam ten piękny moment męski kaszel.
-Dzieciaki, oszczędźcie na tą chwilę sobie czułości, bo sytuacja nie jest kolorowa. Wezmę te papiery do hotelu i dokładnie przejrzę, zadzwonię do was jutro rano- uśmiechnął się, następnie pożegnał się i wyszedł.
-To ja też się zbieram- westchnąłem i chciałem iść, ale ręka dziewczyny mnie powstrzymała.
-Zostań, możemy pooglądać filmy... Albo coś- zaproponowała
-Albo coś- powtórzyłem uśmiechając się chytrze. Wziąłem dziewczynę na ręce i poszedłem w stronę schodów. Wyszliśmy na górę, w tym czasie całowałem Emily, kilka razy zrobiłem je malinkę na szyi, przez co cicho jęknęła. Kiedy byliśmy już u niej w sypialni, położyłem ją na łóżku i zacząłem zdejmować jej ubrania. Tym razem nie pieprzyłem jej, tak jak robiłbym to z inną dziewczyną. Kochaliśmy się, było delikatnie i bardzo przyjemnie, brakowało mi tego uczucia. Kiedy skończyliśmy, okryliśmy się kołdrą, a ona przytuliła się do mojej nagiej klatki piersiowej. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły, a do środka wszedł...
-Michael?!- pisnęła Em, kiedy go zobaczyła. Kurwa zapomniałem, że oni są razem... Dziewczyna wydostała się z mojego uścisku i ubrała pośpiesznie koszulę i majtki, a następnie wybiegła za czerwono włosym chłopakiem. Cóż, czyli dla niej to było zwykłe pieprzenie... Mogłem się tego spodziewać. Nie potrafiłem dłużej tu siedzieć, musiałem wyjść... Ona już nic do mnie nie czuje...
Zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem z pokoju, kiedy przeszedłem obok jakiegoś pomieszczenia, drzwi były otwarte, zobaczyłem, że Michael przytula Emily, wtedy wszystko we mnie pękło, jestem dla niej nikim...
Tak wiem, spierdoliłam... W sumie jak zwykle... Jestem do dupy i rozumiem jeżeli już mnie nie lubicie... Przez dwa pierdolone miesiące nie dodawałam rozdziału... Zajmowałam się innymi opowiadaniami... Piszę ich troszkę, a ostatnia klasa wymaga więcej wysiłku. Moja "przerwa" była także spowodowana brakiem weny i pomysłów... To wszystko jest bez sensu...
Proszę niech każdy skomentuje, najlepiej coś długiego <3 Kocham Was <3

8 komentarzy:

  1. nie przeumuj sie przerwą prawdziwy czytelnik będzie czekał, ten rozdział jest mega, życze ci dużo weny na ten i inne blogi/opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się tą przerwą. Każdemu jest ona potrzebna a i tak najważniejsze jest, że wróciłaś. Od kilku tygodni zawsze zaglądałam na tego bloga licząc, że może coś się w końcu pojawi i.. dzisiaj taka niespodzianka mnie spotkała! Rozdział jest ekstra, mam nadzieję, że akcja zacznie się rozwijać i wszystko się ułoży między Em i Niallem ;)
    powodzenia w pisaniu wszystkich opowiadań, które prowadzisz i nie poddawaj się! Dasz sobie radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo.. Rozdział bardzo mi sie podobał.. Ja zawsze bede cierpliwie czekać na next xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przejmuj się, każdy ma wzloty i upadki! A co najgorsze miliony pomysłów! Rozumiem, że jedno opowiadanie to za mało dla ciebie. Każdy marzy, ale tylko nieliczni zauważają, że fabuła jest zrodzona z myśli, przeżyć i marzeń. Lubię twój styl pisania. Naprawdę.
    Jestem z tobą od prawie roku i zdążyłam zauważyć jak ci wszystko 'rozkwita' masz talent i wykorzystuj go 😊 :))
    Co do tego rozdziału jest świetny, zdziwiło mnie twoje ominięcie sceny co żadko robisz, ale ja nie narzekam ;) Szkoda mi Nialla i jego uczuć, ale.. hm... bywa, że nie można mieć wszystkiego. Zostawił Em, poszedł do Holly, nie.. to takie pogmatwane ;/
    Życzę weny, buziaki.x

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przejmuj się, wszystko ok. I czekam na next !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do LBA (Liebester Blog Award) przeze mnie!!!
    Więcej informacji na blogu:
    opowiadaniaonedirection-maya.blogspot.com

    Maya :*

    OdpowiedzUsuń